odwiedzin: 7126
dzisiaj: 1
on-line: 1
od: 1634 dni
ładowanie: 0.033 sek
AKTUALIZACJE

04.06.2016Aktualizacja wydarzeń zborowych
aktualniePrace nad stworzeniem nowej strony zboru


WYSZUKIWARKA GOOGLE

<== Instrukcja wyszukiwarki:

Wyszukiwarka obsługuje wieloznaczniki. czyli:
? - znak który zastępuje jedną dowolną literę
* - który zastępuję dowolny ciąg znaków.

przykład:
- Jeśli chcemy wypisać 'odmiany' słowa Jezus takie jak, Jezusowi, Jezusa, należy wpisać Jezus*
- zapis Boż* będzie równoznaczny z wyszukaniem słowa, Bożej, Bożą, Bożego itd.
- zapis rodzaj? będzie równy wyszukaniu słowa rodzaju, rodzaje ale już nie rodzajom, gdyź 'koncówka' zawiera dwie litery a nie jedną
- słowo *języ* będzie równoznaczne z języki, wielojęzyczny, językowi itd
- bibli* będzie równe z biblia, biblijny, biblii itd

Po wprowadzeniu słowa klikamy SZUKAJ

Można także wybrać dowolny temat z listy i wyświetlić go klikająć WYŚWIETL

Wyniki wyszukiwań pochodzą z działów: kazania, artykuły, rozważania, wykłady, pytania i odpowiedzi.



1. Przez co można dostąpić zbawienia - przez wiarę lub przez czyny?

W Nowym Testamencie spotykamy dwie wypowiedzi, na pierwszy rzut oka - sprzeczne.
a) Ratunek drogą wiary: "Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa." (Rz 3,28).
b) Ratunek poprzez czyny: "Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary." (Jk 2,24).
W świetle głównych myśli Nowego Testamentu, właśnie wiara w Jezusa Chrystusa ma moc zbawienna (J 3,16; Mk 16,16; Dz 13,39; Dz 16,31). Zbawienna wiara nie oznacza, że za prawdę uważamy to, co głosi Pismo Święte, lecz decyduje tu osobista więź z Synem Bożym: "Ten, kto ma Syna, ma życie" (1 J 5,12). Kto wyzna, że wierzy w Pana Jezusa, doświadczy największej zmiany w swoim życiu. W jego stylu życia i jego czynach objawi się każdemu, że: "Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania." (J 14,15) - "Ale wy też świadczycie" (J 15,27) - "zarabiajcie nimi, aż wrócę" (Łk 19,13) - "Pełnijcie służbę Panu" (Rz 12,11) - "Miłujcie waszych nieprzyjaciół" (Mt 5,44) - "Nikomu złem za złe nie odpłacajcie" (Rz 12,17) - "Nie zapominajmy też o gościnności" (Hbr 13,2) - "Nie zapominajcie dobroczynności i wzajemnej więzi" (Hbr 13,16) - "Paś owce moje" (J 21,17). Służba w imieniu Jezusa, przy pomocy darów Bożych, jest bezwarunkowym następstwem zbawczej wiary. Takie działanie oznaczone jest w Nowym Testamencie jako owoc lub dzieło wiary. Kto nie oddziaływuje, nie może być zbawiony: "A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów." (Mt 25,30). W przeciwieństwie do czynów wypływajacych z wiary, czyny wynikające z przestrzegania prawa (Ga 2,16) albo "uczynki martwe" (Hbr 6,1; Hbr 9,14), to czyny tych, którzy jeszcze nie wierzą. I tu obowiązuje zasada: Jeżeli dwoje to samo czyni, to jeszcze wcale nie oznacza tego samego. Związek z tekstem Listu Jakuba 2,24 (patrz punkt b)) wskazuje, że wiara Abrahama znalazła konsekwencje w czynach: Abraham był posłuszny Bogu tym, że wyprowadził się ze swojej ojczyzny (Rdz 12,1-6) i gotowy był ofiarować syna Izaaka (Jk 2,21). Podobnie czyn (byłej) nierządnicy Rabab (Jk 2,25), gdy uratowała izraelskich posłów w Kanaan, przyjmując a następnie wypuszczając ich inną drogą, jest następstwem jej wiary w Boga (Joz 2,11). W ten sposób staje się jasne: do wiary należą również czyny. Tak jak ciało ludzkie bez duszy jest martwe, tak też martwa jest wiara bez następstwa czynów (Jk 2,26). Zatem treści zawarte w punktach a) i b), zamieszczonych na początku tej odpowiedzi, wcale sobie nie przeczą: mamy tu przykład wypowiedzi komplementarnych, wzajemnie uzupełniających się (patrz punkty: W4 i W14 w Dodatku, cz.II).


2. Dlaczego Bóg wymyślił śmierć na Krzyżu jako zbawienie? Byłaby możliwa również inną metodą?

Śmierć męczeńska na Krzyżu nie została w Starym Testamencie bezpośrednio wymieniona. Wiele szczegółów, wskazujących na śmierć krzyżową, zostało jednak przez proroków przewidzianych, jak np. w Psalmie 22,17 "Przebodli ręce i nogi moje". Paweł wskazuje na związek tekstu Starego Testamentu: "Bo wiszący jest przeklęty przez Boga" (Pwt 21,23), z ukrzyżowanym Jezusem (Ga 3,13). Owa, przyjęta od Persów, metoda wykonywania kary śmierci, uznawana była przez Rzymian za najbardziej "okrutną i straszną" (Cicero), i "hańbiącą" (Tacyt). Krzyż był przez 61 Boga planowany; Jezus "przecierpiał krzyż, nie bacząc na hańbę." (Hbr 12,2). "stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej" (Flp 2,8). To, czy była możliwa inna śmierć - przez ścięcie, ukamieniowanie, otrucie, utopienie - jest, idąc drogą analogii upadku i odkupienia, wykluczone: grzech powstał w związku z drzewem (Rdz 2,17 Drzewo Poznania); na drzewie też musiał zostać ten grzech zmazany; Krzyż na Golgocie jest drzewem przekleństwa (Ga 3,13): Jezus zmarł bez honoru: jest przeklęty. Prawo Mojżesza przeklina grzesznika. To przekleństwo ciąży od czasu grzechu pierworodnego na każdym człowieku. Owo przekleństwo Boga za nasz grzech wziął Jezus na siebie. Słowo z krzyża jest zatem zbawczą nowiną dla wszystkich ludzi, którzy wskutek grzechu są w zasadzie przeklęci. Papież Jan Paweł II określił kiedyś Oświęcim jako Golgotę 20. wieku. W tym sensie rozwinął się pewien kierunek teologiczny, który uważa, że Jezus solidaryzował się z innymi cierpiącymi, torturowanymi i zamordowanymi, którzy, podobnie jak on, cierpieli i umarli wskutek okrutnej śmierci. Lecz: krzyżowa śmierć Chrystusa nie może nigdy być porównywana z jakąkolwiek śmiercią innego człowieka, Jego Krzyż nie może być nigdy porównywany z innymi krzyżami, stojącymi kiedyś wokół Jerozolimy lub Rzymu. Krzyż Chrystusa posiada zupełnie inną "jakość" niż wszystkie inne krzyże, gdyż jest to Krzyż Syna Bożego. On przecierpiał nie tylko niespawiedliwości mocarzy tego świata, lecz jako jedyny, gniew Boga za grzech. Tylko On sam był ofiarnym barankiem, który za wszystkich przyjął Sąd Boży. "Nauka ... krzyża..." (1 Kor 1,18) jest od tego czasu centrum wszystkich chrześcijańskich wypowiedzi. Św. Paweł ma zatem tylko jedno do powiedzenia: "Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego." (1 Kor 2,2). A.L. Coghill ukazuje nam znaczenie Krzyża w znanej pieśni na przebudzenie:
62 "Kto w wierze ujrzy Jezusa na krzyżu, zbawiony będzie w tej samej godzinie; Ojciec go posyła, patrz zatem tylko na niego, który zraniony był kiedyś również dla ciebie."


3. Jak mógł Jezus przed 2000. lat umrzeć za grzechy, które dopiero teraz popełniamy?

Plan ratowania upadłego człowieka istniał już przed powstaniem świata (Ef 1,14), dlatego, że Bóg, dając człowiekowi wolność, wkalkulował grzech pierworodny, nawet go przewidział. Bóg mógł przeprowadzić swój plan ratowania ludzkości bezpośrednio po upadku pierwszych ludzi, jak również dopiero na końcu historii świata; ważne jest tylko, że raz się to stanie (Hbr 9,28). W pierwszym przypadku cena za grzech zapłacona byłaby z góry, w drugim przypadku działałaby wstecz. Z praktyki handlu znamy obie formy: przedpłata i zapłata późniejsza. Bóg w swojej mądrości wybrał punkt najbardziej "optymalny". W liście do Galatów (4,4) czytamy: "Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego." Ludzie, którzy żyli przed przyjściem Jezusa na świat, i którzy przestrzegali ówczesne wskazania Boga, gwarantujące im zbawienie, są w równym stopniu uratowani przez śmierć na Golgocie, jak ci, którzy urodzili się później i przyjęli Ewangelię (Hbr 9,15). Ów czasowy aspekt tego, już dla nas istniejącego zdarzenia odkupienia, wyrażony został w Liście do Rzymian (5,8): "Bóg zaś okazuje nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy jeszcze byli grzesznikami." Za czasów Abrahama, czy Joba, przykazania jeszcze nie istniały. Mężowie ci postępowali zgodnie ze swoim sumieniem, ufając Bogu. Zostało im to zaliczone jako sprawiedliwe (Rz 4,3). Za czasów Dawida od dawna obowiązywały Przykazania z Synaju. One były wzorcem, którym Bóg wymierzał spawiedliwość; grzech okupywano ofiarą zwierząt. 63 Jednak zwierzęta ofiarne nie mogły przecież zmazać winy za grzechy (Hbr 10,4); one raczej tylko mogły wskazywać na przyszłą ofiarę Jezusa. Z tego też względu Jezus określany jest jako "Baranek Boży, który gładzi grzech świata." (J 1,29). Dopiero za jego sprawą wina została w pełni zmazana. My zaś żyjemy w czasach, kiedy ofiara została już poniesiona. W ten sposób nie musimy ofiarować zwierząt za nasze grzechy, gdyż otrzymaliśmy przebaczenie na mocy kiedyś poniesionej ofiary.


4. Nie byłoby bardziej ekonomicznie, gdyby Jezus cierpiał tylko za te grzechy, za które ludzie prosiliby o przebaczenie, a nie za grzechy całego świata?

Według prawa Boskiego za grzech obowiązuje wyrok śmierci (Rz 6,23). Przypuśćmy, że na mocy Ewangelii Jezusa Chrystusa, w historii całej ludzkości, nawróciłby się tylko jeden człowiek, wtedy również dla niego śmierć byłaby zapłatą za grzech. Hermann Bezzel wyraził myśl, do której skłania się też autor, że miłość Chrystusa była tak wielka, iż ofiara zbawienia poniesiona byłaby również tylko dla jednego pokutującego grzesznika. Zbawczy czyn Syna Bożego jest jednak tej rangi, że wystarczy dla całej ludzkości. Dlatego Jan Chrzciciel mógł powiedzieć: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata." (J 1,29). To zbawienie może teraz przyjąć ten, kto tego chce. Następujące wydarzenie może nam to bliżej wyjaśnić:
Pewien bogaty irlandzki posiadacz ziemski ogłosił kiedyś ludziom, zatrudnionym w jego dobrach, bardzo oryginalną wiadomość. We wszystkich ważnych miejscach swoich rozległych włości opublikował bowiem następująca informację:
"W przyszły poniedziałek będę osiągalny, od godziny dziesiątej do dwunastej, w biurze mojej posiadłości. W tym czasie jestem gotów spłacić długi moich robotników 64 rolnych. Należy przynieść ze sobą wszystkie niezapłacone rachunki."
Ta niezwykła inicjatywa była przez kilka dni tematem rozmów. Jedni podejrzewali, że to zwykłe kłamstwo, inni obawiali się jakiejś zasadzki, gdyż nigdy dotąd czegoś podobnego im nie oferowano. Zbliżył się zapowiadany dzień. Ludzie zebrali się licznie. Właściciel przybył punktualnie i bez słowa zniknął za drzwiami swego biura. Nikt nie odważył się wejść. Dyskutowano nadal niewzruszenie o prawdziwości podpisu i motywach szefa. Około godziny wpół do dwunastej dociera pod drzwi biura starsze małżeństwo. Mężczyzna, z plikiem rachunków w ręce, dopytuje się drżącym głosem, czy to tu płacą długi. Zostaje wyszydzony: "Dotąd jeszcze niczego nie zapłacił!" Inny: "Bo też jeszcze nikt nie próbował, ale jeżeli to naprawdę uczyni, wtedy szybko przyjdzie i powie nam o tym." Niemniej odważyli się oboje starzy. Zostali przyjaźnie przyjęci, kwoty zostały podsumowane, otrzymali od właściciela majątku czek na całą sumę. Kiedy, dziękując, chcieli opuścić biuro, ten powiedział: "Zostańcie, proszę, do dwunastej, wtedy bowiem zamykam moje biuro." Starzy zwrócili uwagę na licznie zebranych pod drzwiami, którzy chcieliby od nich usłyszeć, czy ta propozycja jest poważna, prawdziwa. Skończyło się krótkim "nie": Wyście uwierzyli mojemu słowu, ci tam na zewnątrz muszą to samo uczynić, jeżeli chcą zlikwidować swoje długi." Propozycja właściciela była skierowana do wszystkich jego ludzi, a jego konto było wystarczające, by pokryć wszystkie należności. Swoje długi spłaciło tylko to jedno małżeństwo, które zaufało jego słowu. (źródło: F. König, "Du bist gemeint", s.127 - znacznie skrócone). Śmierć Jezusa wystarczy dla zbawienia wszystkich ludzi: "A zatem, jak przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich ludzi wyrok potępiający, tak czyn sprawiedliwy Jednego sprowadza na wszystkich ludzi usprawiedliwienie dające życie" (Rz 5,18). Propozycja zbawienia odnosi się do wszystkich, 65 dlatego też powinna być ogłoszona wszystkim. Uratowani zostaną jednak jedynie ci, którzy ufając słowu Jezusa, przyjmą go osobiście.


5. Na gruncie śmiertelnej ofiary Jezusa Chrystusa Bóg proponuje ludziom odpuszczenie grzechów. Dlaczego Bóg nie udzieli generalnego odpuszczenia za wszystkie grzechy ludzi?

Poprzez śmierć Jezusa na krzyżu zaproponował Bóg wszystkim ludziom zbawienie, dlatego też Paweł mógł na Aeropagu tak głosić: "Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia" (Dz 17,30). Nikt nie musi być potępiony na skutek ciężaru swoich grzechów. Każdy grzesznik może być ułaskawiony. Jeżeli nawet Pawłowi, który chciał przecież wytępić gminę chrześcijańską, zostało wybaczone, tym bardziej również każdemu innemu. Tylko jednemu z łotrów, którzy zostali ukrzyżowani razem z Chrystusem, zostało wybaczone - temu, który prosił o wybaczenie. Ten drugi został odrzucony, szydził z Jezusa, pozostał w grzechu. Z tego widzimy: Bóg nie udziela generalnej amnestii, tylko działa na zasadzie wolnej decyzji każdego z osobna:
"Kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo." (Pwt 30,19).
"To mówi Jahwe: Oto stawiam przed wami drogę życia i drogę śmierci." (Jr 21,8).
Kto rzeczywiście szuka przebaczenia, temu też zostanie ono, pomimo wielu błędów, udzielone: "Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją" (Iz 1,18). Ostrzej możemy to również tak sformułować: Człowiek nie będzie potępiony z powodu swoich grzechów, a tylko z wolnej 66 woli, tj. z powodu braku pokuty. W niebie Boga mieszkać kiedyś będą ochotnicy a nie przymusowo zakwaterowani.


6. Jestem zdania, że również po śmierci istnieje możliwość uzyskania zbawienia. Łaska Boża musi być przecież większa, niż przedstawiona w wykładzie?

Pytanie to stawiane jest często, bo też porusza nas ono do głębi, kiedy martwimy się poważnie o ludzi, którzy są nam osobiście bardzo bliscy, lub byli blisko nas. Tu pojawiają się jeszcze inne pytania: Co stanie się z ludźmi,
- którzy słyszeli tylko bardzo niewiele, lub źle o Chrystusie?
- którzy w swoich kościołach otrzymali, jako chrześcijańskie posłanie, tylko jednostronne, często politycznie zabarwione, wyobrażenie, a potem temat bycia chrześcijaninem uważali za załatwiony?
- którzy uważają się za chrześcijan, ale w zarodku zorientowali swoje życie inaczej, niż nakazuje to Biblia?
- u których nasza ewangelizacja pozostaje bez skutku, bośmy nie znaleźli dostępu do ich serc, albo oni tej ewangelii nie chcieli?
- którzy wychowali się w świadomym ateiźmie, lub wyrośli w sektach z fałszywą nauką?
- Co stanie się z wieloma młodymi ludźmi, którym w dzisiejszej szkole, właśnie na lekcjach religii, przedstawia się Biblię, jako mało wiarygodny dokument, i którzy się potem sprawami wiary w ogóle nie interesują?
- Co stanie się z tymi wszystkimi, którzy nie z własnej winy nie mieli okazji znaleźć się w obrębie ewangelizacji?
Takie pytania postawiło wielu mędrców i w ten sposób doszło do głosu wiele różnych grup. Jedne powołują się na zbawienie po śmierci, inne zupełnie wykluczają potępienie. Tu chcemy powołać tylko niektóre, sprzeczne ze sobą, idee:
67 1. Po okresie ograniczonego działania sądu, wszyscy bez wyjątku zostaną zbawieni - tak twierdzą wyznawcy "powszechnego pojednania" - Allversöhner - Hitler i Stalin jak też wolnomularze, nihiliścii, spirytyści.
2. Wg. katolików, dusza zmarłego, która wymaga jeszcze oczyszczenia, nim zostanie dopuszczona do nieba, dostaje się do czyśca. Nauka ta głoszona była szczególnie żarliwie przez Św. Tomasza z Akwinu i Papieża Grzegorza Wielkiego. To założenie, że cierpienie biednych dusz w czyścu może być zmniejszone przez modlitwy żyjących, doprowadziło w średniowieczu do instytucji odpustu i święta Wszystkich Świętych.
3. U mormonów istnieje możliwość przyjęcia chrztu w imieniu już nieżyjących. W ten sposób niewierzący - nawet odległych generacji - zostaną uratowani.
4. Wg. nauki świadków jehowy, dla ludzi (oprócz owych 144000) nie istnieje ani niebo, ani piekło. Dla świadków jehowy przewidziana jest odnowiona ziemia, zamiast życia w obecności Boga Ojca i Jego Syna Jezusa Chrystusa w niebie. Wszyscy pozostali pozostają w grobie, albo też mogą zostać uwolnieni przez tzw. ofiarę wykupu.
5. Kościół nowoapostolski zorganizował tzw. "służbę dla zmarłych", w której samookreśleni apostołowie mają oddziaływać również w świecie zmarłych. Pośrednictwo w przekazaniu uzyskanej po tej stronie łaski zbawienia przejmują zmarli apostołowie, którzy dalej prowadzą swoje dzieło zbawienia.
6. Inne ugrupowania rozpowszechniają naukę, wg. której wierzący w Jezusa Chrystusa wejdą do nieba, natomiast niewierzący zostaną zniszczeni tak, że już nie będą istnieli.
7. Jeszcze inny pogląd wyrażają ci, którzy powołują się na tekst 1. Listu Św. Piotra 3,18-20; gdzie zwiastowanie w krainie zmarłych (więzieniu - przyp. tłum.) należy utożsamiać ze zbawieniem.
Wszystkie te ujęcia próbują dać - zapewnie w dobrej wierze - nadzieję dla członków wszystkich wyżej wymienionych 68 grup. Spekulowanie nie wnosi jednak do sprawy nic nowego. Zapytajmy więc Tego, który sam potrafi nam pomóc: Boga w Jego Słowie. Najpierw powinniśmy sprawdzić w tekstach biblijnych, czy istnieje jakakolwiek możliwość ratunku po śmierci. A że chodzi tu o sprawę bardzo istotną, możemy założyć, że Bóg w Biblii nie pozostawi nam najmniejszej niejasności (por. T51 w Dodatku, cz. I.). Rzeczywiście, samo Pismo pomaga nam rozpoznać w zarodku fałszywe nauki, by nie dać im się zwieść.
1. Po śmierci czeka nas sąd: W świetle Biblii, wszystkie wyobrażenia, że człowiekowi proponowane są również możliwości zbawienia po śmierci, okazują się jako złudne, ludzkie fantazje, gdyż "... postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd." (Hbr 9,27). To dotyczy zarówno ludzi, którzy zetknęli się z nauką Chrystusa, jak też tych, którzy nie słyszeli Słowa Bożego: "Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga." (Rz 14,10). Bóg przekazał swemu Synowi ów sąd. Nie to będzie osądzone, co stało się już po tej stronie "muru śmierci", lecz to, co wyjednane zostało "tu i dzisiaj" "aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre." (2 Kor 5,10). Z tego sądu nie jest zwolniony nikt: wierzący, obojętni, wolnomyśliciele, zwiedzeni na pokuszenie, poganie... krótko: wszyscy na tej ziemi (Dz 17,31).
2. Kryteria sądu: Kryteria sądu Bożego nie podlegają żadnej samowoli: nikt nie będzie uprzywilejowany, nikt nie będzie pokrzywdzony (1 P 1,17; Rz 2,11). Z miarą zapoznał nas Bóg. Będziemy sądzeni wg. reguł objawionych w Biblii:
"Słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sadzić w dniu ostatecznym." (J 12,48). Zbierzmy zatem razem owe najważniejsze kryteria zawarte w Piśmie:
a) wg sprawiedliwości Bożej: możemy być pewni: "Bóg nie działa zdradliwie ni Wszechmocny praw niczyich nie łamie." (Job 34,12), bo jest sprawiedliwym sędzią (2 Tm 4,8). Tu nie ma żadnych przekręceń ani wypaczeń, gdyż do 69 głosu dochodzą jedynie prawda i sprawiedliwość: "Tak, Panie, Boże Wszechwładny, prawdziwe są Twoje wyroki i sprawiedliwe." (Ap 16,7).
b) wg miary udzielonego nam zaufania: Żaden człowiek nie jest równy drugiemu, każdemu też różnie zaufano. Poganie, do których nie dotarło słowo Ewangelii, znają Boga bardzo mało, mianowicie tylko z dzieła stworzenia (Rz 1,20) i przez swoje sumienie (Rz 2,15), jako ci ludzie, którzy mogli słuchać Ewangelii. Bogaci dysponują innymi, niż biedni, możliwościami, by czynić dobro i popierać rozpowszechnianie Ewangelii. Ktoś, obdarzony zdolnościami duchowymi, posiada szczególną odpowiedzialność. Nie jest obojętne, czy ktoś musiał żyć w ramach ograniczonych rządami dyktatury, czy też działać w wolnym kraju. Pan mówi w Ewangelii Św. Łukasza 12,48: "Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie, a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą."
c) wg naszych uczynków: Bóg zna działalność każdego z nas i "... odda każdemu wg uczynków jego." (Rz 2,6). Uczynkami są zarówno podjęte działania (Mt 25,34-40), jak też działania zaniechane (Mt 25,41-46). Działalność każdego człowieka odnotowana jest w księgach Boga, które stanowią podstawę oceny wartości przed Sądem (Ap 20,12-13).
d) wg owoców naszej działaności: Wszystko, co czyniliśmy w imieniu Jezusa (Łk 19,13) - nasze zachowanie, nasze oddziaływanie - oznacza Biblia jako trwały owoc (J 15,16). To jest właśnie podstawowa miara na Sądzie (Łk 19,16-27). W ogniu próby "którego dzieło spłonie, poniesie szkodę" (1 Kor 3,15), a "dzieło zbudowane na fundamencie przetrwa" (1 Kor 3,14).
e) wg naszej miłości: Miłość jest szczególnym, bo największym owocem (1 Kor 13,13). Ona jest spełnieniem prawa (Rz 13,10). Rozumieć tu należy wszystko, co uczyniliśmy z 70 miłości do Boga (Mt 22,37) i z miłości do Jezusa (J 21,15). Bezinteresowna miłość musi tu być odróżniona od miłości z wyrachowania: "Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie?" (Mt 5,46). Faryzeusz Szymon zaprosił Jezusa do swego domu, jednak nie podał mu nawet wody, by mógł obmyć nogi (Łk 7,44). Zaś grzesznica natarła nogi Chrystusa swoim kosztownym olejkiem. Dlatego, że bardzo miłowała, odpuszczone zostały jej liczne grzechy (Łk 7,47). Miłość jest owocem ducha (Ga 5,22); posiada znaczenie wieczne.
f) wg naszych słów: Wg wypowiedzi Jezusa, nasze słowa decydują o naszej wieczności. Ten aspekt Sądu jest nam chyba najmniej świadomy: "A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony." (Mt 12,36-37).
g) wg naszej odpowiedzialności: Jako dzieło stworzenia Bożego jesteśmy skazani na odpowiedzialność. Bóg wyznaczył nam bardzo duży obszar swobody, gdzie sami ponosimy odpowiedzialność. Również, gdy nas ktoś zwiedzie, jesteśmy odpowiedzialni za nasze działanie. Adam, chociaż nie działał z własnej woli, tylko został zwiedziony, musiał ponieść tego konsekwencje. Dlatego, że uwiedzenie w sprawach wiary kończy się wiecznym potępieniem, ostrzeżenia biblijne są wyjątkowo dosadne (np. Mt 24,11-13; Ef 4,14; Ef 5,6; 2 Tm 2,16-18). Z tego też powodu nie należy lekceważyć oddziaływania bałamutnych nauk różnych sekt.
h) wg naszego stosunku do Jezusa Chrystusa: Nasz osobisty stosunek do Syna Bożego nadaje temu rozstrzygający ton: "Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży." (J 3,36). Grzech przyniósł wszystkim ludziom wieczne potępienie (Rz 5,18). Jedyną drogą wyjścia z tej sytuacji jest 71 związanie się z Chrystusem: "Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia." (Rz 8,1).
3. Wyrok na Sądzie: Każdy indywidualnie zostanie osądzony wg omówionych wyżej kryteriów. Nie zostanie pominięty żaden aspekt w życiu człowieka. Jak brzmieć będzie wyrok ostateczny? Dojdzie do podziału całej ludzkości na dwie grupy, które Jezus w swym życiu doczesnym sformułował w postaci zaproszenia:
"Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują." (Mt 7,13-14).
Dla tych niezdecydowanych nie istnieje żaden "złoty środek", żadna droga pośrednia, jak też schronienie pomiędzy niebem a piekłem. W końcu - jak to już jest widoczne w tym życiu - rozstrzygane będzie tylko pomiędzy zbawionymi i potępionymi. Tej pierwszej grupie powie Pan:
"Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata" (Mt 25,34), a druga grupa usłyszy: "Nie wiem, skąd jesteście"... odstąpcie ode Mnie wszyscy." (Łk 13,25-27). W tej ostatniej grupie znajdują się nie tylko wolnomyśliciele i poganie, lecz również ci, którzy znali posłannictwo Chrystusa, ale mu nie służyli. Zdumieni będą wołać: "Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś." (Łk 13,26).
4. Nasze konsekwencje: Nie istnieje żadna możliwość - z biblijnego punktu widzenia - uzyskania zbawienia po śmierci. Decyzja zapada w tym życiu, dlatego Pan Jezus mówi: "Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi" (Łk 13,24). Na sądzie otwarte zostaną wszystkie księgi z naszymi uczynkami, opisanymi w detalach (Ap 20,12). Dobrze temu, który zapisany będzie w księdze żywota. Religie niechrześcijańskie nie mają żadnej mocy zbawienia. Jak dużo ludzi spośród tych, którzy nie zetknęli się z radosnym poselstwem, jednak żyli 72 zgodnie ze wskazaniami Boga (Dz 17,27) i upatrywali życia wiecznego (Rz 2,7), dostąpi zbawienia, tego nie wiemy. Dla nas, którzy jednak słuchaliśmy Ewangelii, nie będzie żadnego usprawiedliwienia i żadnej ucieczki (Hbr 2,3), jeżeli zrezygnujemy z tego szczęścia. Mieliśmy szansę uzyskać zbawienie. Jak z tej sytuacji możemy wyjść cało, wyjaśniono szczegółowiej w Dodatku (Cz.I, pkt. T10).


7. Co stanie się z dziećmi, które umarły wcześniej, nim mogły podjąć jakąkolwiek decyzję? Co stanie się z dziećmi nienarodzonymi wskutek przerwania ciąży, albo upośledzonymi umysłowo? Są one stracone?

Pytanie, od jakiego punktu czasu należy embrion rozpatrywać jako człowieka, jest w tym przypadku podstawowe. Jeżeli wierzyć współczesnym świeckim poglądom, odniesie się wrażenie, że jest to pozostawione własnemu osądowi lub prawnym uregulowaniom w państwie. Jeżeli jednak szukamy niezawodnej miary dla początku stania się człowiekiem, znajdziemy ją w Biblii.
Powstanie nowego życia ludzkiego ma bezpośredni związek z fizycznym zespoleniem się nasienia męskiego z żeńską komórką jajową. W każdym rozwoju ludzkiego embrionu mamy do czynienia z interwencją Stwórcy: "Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę." (Ps 139,13-14). Powołując proroka Jeremiasza, wskazuje Bóg na to, że jeszcze przed jego urodzeniem uznał jego znakomitą osobowość i wybraził go do wypełnienia zamierzonego zadania: "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię." (Jr 1,5).
Zapamiętajmy: Człowiek jest indywidualnością od początku 73 swojego istnienia i wg wielu biblijnych tekstów (np. Łk 16,19-39; Hbr 9,27) istotą wieczną, której egzystencja nie będzie zniszczona.
Gdzie jednak przebywa człowiek, kiedy przekroczy dolinę śmierci? Odpowiedź ta jest jednoznaczna dla tych wszystkich ludzi, którzy słyszeli Ewangelię i byli w stanie podjąć odpowiednie decyzje. Również wola Boga jest jednoznaczna: "Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia." (2 P 3,9). Zbawienie lub potępienie zależą zatem już tylko od naszej woli. Mamy tę wolność zwrócić się ku niebu albo ku piekłu. Obydwie drogi pozostawiono nam do wyboru (Pwt 30,19; Jr 21,8). Wspomniane w pytaniu grupy osób nie dysponują wolą, aby podejmować decyzje. Wg pewnej średniowiecznej nauki panował pogląd, że dusze nieochrzczonych dzieci, po ich przedwczesnej śmierci, skazane są na wieczne potępienie. Chodzi tu o niebiblijną naukę, wg której chrzest jest zbawieniem dla niepełnoletnich. Na podstawie wypowiedzi biblijnych nie chrzest, a wiara w Pana Jezusa ma moc zbawienną (Dz 16,31). Chrzest dziecka nie jest nam zatem pomocą w odpowiedzi na to pytanie. W czasie przerwania ciąży nie wchodzi zresztą w ogóle w rachubę. Rozwiązanie znajdujemy w skali, jaką stosuje Bóg: Nie, "Bóg nie działa zdradliwie" (Job 34,12), gdyż jego sądy są absolutnie spawiedliwe (Ap 16,7) i prowadzone są bez względu na osobę (1 P 1,17; Rz 2,11). Tak też powinniśmy być pewni, że te dzieci, o które pytacie, nie będą potępione. One same nie ponoszą żadnej winy za swój los. Kiedy przyprowadzono do Jezusa małe dzieci (również niemowlęta), uczniowie Jego widzieli w tym niepotrzebne obciążenie Pana, który miał wtedy bardzo wyczerpujący dzień za sobą. Jezus przedstawił jednak przy tej okazji dzieci jako szczególne dziedzictwo królestwa niebieskiego: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie 74 przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże." (Mk 10,14).


8. Czyż to nie Judasz musiał zdradzić Jezusa, aby umożliwić nasze zbawienie?

Należy zapamiętać: Nie Judasz, a Jezus umożliwił nasze zbawienie. Śmierć Pana Jezusa była potrzebna, by mogło nastąpić odkupienie ludzi. Absolutnie niewinny musiał wziąć na siebie wyrok za nasz grzech. Według woli Boga, Jezus "... został wydany za grzechy nasze i wskrzeszony z martwych dla naszego uspawiedliwienia." (Rz 4,25). Przy ukrzyżowaniu, od powzięcia zamiaru do czynu, brało udział wiele ludzi, Żydzi i Rzymianie: Wysoka Rada (Mk 14,64), zgromadzony tłum (J 19,7); Dz 13,28), Piłat (Mk 15,15) i żołnierze rzymscy (Mk 15,24). Również Judasz, poprzez swoją zdradę, uczestniczył w ukrzyżowaniu. Nie działał tu żaden "boski przymus", była to Jego własna decyzja. Że Pan Jezus przewidział czyn Judasza (J 13,21-30), i że czyn ten został w detalach przedstawiony w przepowiedni w Starym Testamencie (Za 11,12-13), jest świadectwem Boskiej wszechwiedzy, w żadnym przypadku przymusem dla tego czynu. Motywy Judasza nie są tak wyraźnie jednoznaczne do rozpoznania w tekstach biblijnych. Założyciel Centrum Kształcenia w Krelingen, Heinrich Kemner, sformułował nawet taką tezę, że Judasz miał zamiar wprowadzić Jezusa w tak trudną sytuację, by ten w końcu mógł zademonstrować swoją władzę w Izraelu. Judasz nie mógł bowiem pojąć, że Jezus bez oporu dopuści do swojej śmierci. Jeżeli zatem wiele ludzi przyczyniło się bezpośrednio do śmierci Chrystusa, to w żadnym przypadku nie byli właściwą przyczyną jego śmierci, gdyż Jezus zmarł z powodu grzechu całej ludzkości. Każdy z nas brał udział w śmierci Jezusa, gdyż "... On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie." (Iz 53,5).
75 Przed mało znaczacą służebną arcykapłana Piotr zaparł się znajomości z Chrystusem, co jest właściwie równoznaczne zdradzie Judasza. Istotna różnica pomiędzy obydwoma mężami nie polega zatem na ich grzechu, lecz tkwi w pokucie. Dlatego, że Piotr żałował swojego uczynku (2 Kor 7,9: "Zasmuciliście się bowiem po Bożemu") i pokutował za czyn, uzyskał przebaczenie. Również Judasz mógł uzyskać przebaczenie, gdyby go szukał po właściwej stronie - u Jezusa. Judasz jednak do Jezusa nie wrócił, dlatego też utrzymał się ów "ból" po spełnionym uczynku: "Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany." (Łk 22,22).


9. Mógł urodzić jeszcze dziecko, jeżeli prawdopodobieństwo, że nie uzyska zbawienia, wynosi 50%? (Pytanie młodej kobiety, która dopiero co się nawróciła.)

Wiele młodych małżeństw, w obliczu rosnącego zanieczyszczenia środowiska lub zagrożenia wojennego przy dzisiejszym potencjale zbrojeniowym, nie chce posiadać dzieci. W Niemczech, na terenie dawnej Republiki Federalnej, istnieje ujemny przyrost naturalny, co oznacza, że liczba ludności zmniejszy się pod koniec tego tysiąclecia o około 2 mln. Zupełnie inny pogląd głosił Marcin Luter, kiedy zapytany, co by zrobił, gdyby jutro miał nastąpić koniec świata, odpowiedział: "Posadziłbym jabłonkę." Postawione wyżej pytanie wyraża duże poczucie odpowiedzialności, które nie tylko wieczność ma w polu widzenia, lecz zarazem widzi jej priorytet przed pierwszoplanowymi motywami działania. Dla udzielenia odpowiedzi należy wyjaśnić dwie pojedyncze kwestie: co mówi Biblia o liczbie dzieci oraz jak odpowiada na pytanie o zbawienie naszych dzieci. Według biblijnego porządku zostaliśmy stworzeni jako mężczyzna i kobieta. Pierwsze zadanie wyznaczone 76 ludziom brzmiało: "Bądźcie płodni i rozmnażajcie się!" (Ro 1,28). To zadanie nie zostało odwołane. Zdolność do zapładniania i rodzenia dzieci jest tak samo darem Bożym, jak same dzieci: "Oto synowie są darem Jahwe, a owoc łona nagrodą." (Ps 127,3). Posiadanie wielu dzieci oznacza szczególne błogosławieństwo: "Błogosławiony mąż, który napełnił nimi swój kołczan" (Ps 127,5). "Małżonka twoja jak płodny szczep winny we wnętrzu twojego domu. Synowie twoi jak sadzonki oliwki dokoła twojego stołu. Oto takie błogosławieństwo dla męża, który boi się Jahwe." (Ps 128, 3-4). Bóg nie tylko obdarza nas dziećmi (Ro 33,5), Jego wielkim życzeniem jest też, byśmy je dla Niego wychowali: "Weźcie przeto te moje słowa do serca i duszy. Przywiążcie je sobie jako znak na ręku. Niech one wam będą ozdobą między oczami. Nauczcie ich wasze dzieci, powtarzając je im, gdy przebywacie w domu, gdy idziecie drogą, gdy kładziecie się i wstajecie." (Pwt 11,18-19). Jeżeli pójdziemy za tą radą Boga, nie zginie nasza płodność: "Wdrażaj chłopca w prawidła jego drogi, nie zejdzie z niej i w starości." (Prz 22,6). Pocieszeni, możemy mieć dzieci, gdyż tak wychowywane, znajdą drogę wiary i zostaną zbawione. Ważna jest nadal wielka obietnica Boga: "tych kocham, którzy mnie kochają, znajdzie mnie ten, kto mnie szuka." (Prz 8,17). Bóg szczególnie umiłował młodzież, która się do niego zwraca: "Pamiętam wierność twej młodości, miłość twego narzeczeństwa, kiedy chodziłaś za mną na pustyni, w ziemi, której nikt nie obsiewa." (Jr 2,2). Jako wierzący, możemy pocieszeni rodzić dzieci dlatego, iż prawdopodobieństwo, że zostaną potępione, nie wynosi w żadnym przypadku 50:50; jeżeli wychowamy je według biblijnych wskazań, chroni je Boska obietnica. Doświadczenie wielu wierzących par małżeńskich potwierdza, że również dzieci znalazły drogę do wiary, jeżeli od młodości nauczane były w biblijny sposób.


10. W Biblii jest mowa o tym, że Bóg wybrał człowieka. Mamy zatem jeszcze wolną wolę, jeżeli decyzja o zbawieniu czy potępieniu już dawno zapadła?

Tzw. teoria predystynacji (łac. praedestinatio = przeznaczenie, fatum) głoszona była przede wszystkim przez Augustyna i Kalwina. Teoria ta zakłada, że los ludzi został przez Boga z góry określony, że ludzie dażą albo do wiary, albo do niewiary, do zbawienia albo do potępienia. Dlatego, że można wybierać jedną z dwu możliwości, mówi się o "podwójnej predystynacji". Tę myśl należy sprawdzić w Biblii.
W odpowiedziach na poprzednie pytania podkreślana była szczególnie wolność ludzi odnośnie podejmowanej decyzji. Przy tym można jednak było odnieść wrażenie, że to właśnie człowiek działa samodzielnie, natomiast Bóg zachowuje się pasywnie. To jednak nie jest właściwe dla świadectwa Biblii. W Liście do Rzymian 9,16-18 czytamy: "[Wybranie] więc nie zależy to tego, kto go chce lub o nie się ubiega, ale od Boga, który okazuje miłosierdzie. A zatem komu chce, okazuje miłosierdzie, a kogo chce, czyni zatwardziałym." Tu właśnie akcentowane jest bardzo wyraźnie działanie Boga. Człowiek znajduje się zatem w aktywnym i wolnym ręku Stwórcy, jak glina w formującej ręce garncarza: "Człowiecze! Kimże ty jesteś, byś mógł się spierać z Bogiem? Czy może naczynie gliniane zapytać tego, który je ulepi?: "Dlaczego mnie takim uczyniłeś? Czyż garncarz nie ma mocy nad gliną i nie może z tej samej zaprawy zrobić jednego naczynia ozdobnego, drugiego zaś na użytek niezaszczytny?" (Rz 9,20-21). Nie mamy zatem żadnego prawa do zbawienia. Wolna decyzja człowieka jest zawsze połączona w parze z wolnym wyborem Boga. Owa myśl wolnego wyboru udokumentowana jest szczególnie następującymi fragmentami Biblii:
Mt 22,14: "Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych".
78 J 6,64-65: "Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą, i kto miał go wydać. Rzekł więc: Oto dlaczego wam powiedziałem: "Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli mu to nie zostało dane od Ojca."
Ef 1,4-5: "W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli."
Rz 8,29-30: "Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi; Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą."
Dz 13,48: "Poganie słysząc to radowali się i wielbili Słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli."
Następujace aspekty mają podstawowe znaczenie w odniesieniu do biblijnego rozumienia wolnego wyboru:
1. Czas: Wolny wybór zdarzył się w bardzo dalekiej przeszłości, która w każdym przypadku leży przed naszą egzystencją: Przed założeniem świata (Ef 1,4), przed spłodzeniem (Jr 1,5) i od początku (2 Tes 2,13).
2. Służba: Wybór oznacza zawsze służbę dla Boga. Tak np. wybrał Bóg Salomona, by ten wybudował światynię (1 Krn 28,10), plemię Lewiego do służby kapłańskiej (Pwt 18,5); Jezus wybrał swoich uczniów do służby apostolskiej (Łk 6,13; Dz 1,2), a wszyscy wierzący zostali wybrani, by "...owoc wasz trwał" (J 15,16).
3. Bez względu na osobę: Wolny wybór nie jest powodowany ludzkimi zasługami lub według ludzkich wzorców. Bóg spostrzega często to, co nieznaczne: Izrael jest najmniejszym 79 narodem (Pwt 7,7), Mojżesz nie jest bynajmniej mówcą (Wj 4,10), Jeremiasz uważa siebie jeszcze za młodym (Jr 1,6), a do gminy Jezusa należą często ci najmniej znaczący tego świata (1 Kor 1,27-28).
4. Dla zbawienia, a nie dla potępienia: Na czym Bogu zależy - na naszym zbawieniu albo na naszym potępieniu? Swój zamiar Bóg nam wyraźnie wyjaśnia: "Jak pasterz dokonuje przeglądu swojej trzody, wtedy gdy znajdzie się wśród rozproszonych owiec, tak Ja dokonam przeglądu moich owiec" (Ez 34,12). Jezus ujął powód swojego przyjścia na świat w takim zdaniu: "Albowiem Syn Człowieczy przyszedł ocalić to, co zginęło." (Mt 18,11). Bóg osobiście, poprzez Jezusa, wybrał się na poszukiwanie, aby pozyskać ludzi dla wiecznego życia. Wola Boga, by zbawić, dotyczy całej ludzkości: "Który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy." (1 Tm 2,4). Taka wola Boska jest również objawiona w 1. Liście do Tesaloniczan. 5,9: "Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia..." Staje się wyraźne: W Piśmie znajdujemy silny i nierozerwalny związek pomiędzy zbawieniem a wolnym wyborem Boga, i przeciwnie, nie znajdujemy żadnego związku pomiędzy wolnym wyborem Boga a potępieniem. Bóg nikogo zatem nie przeznaczył na potępienie. Dlatego też serce Faraona staje się dopiero wtedy zatwardziałe, kiedy ten uparcie trwa przy swoim pogaństwie, w żadnym przypadku nie było mu to przeznaczone przed jego urodzeniem. To, że istnieje "za późno", ukazuje nam Biblia od czasu do czasu, ale nigdzie Biblia nie głosi, że z góry ktoś został skazany na potępienie. Poprzez skazanie Jana Chrzciciela, Herod przeciągnął strunę swojej zdolności w dotrzymaniu danego przyrzeczenia tak, że Jezus już mu nie odpowiedział (Łk 23,9).
Zapamiętajmy: obowiązuje i jedno, i drugie (wypowiedź komplementarna!): Bóg wybrał ludzi do zbawienia. Człowiek został jednak odpowiedzialny za to, aby wypracować 80 sobie prawo do zbawienia. Kiedy syn marnotrawny podjął decyzję: "Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu:..." (Łk 15,18), ojciec wyszedł mu na spotkanie, by go przyjąć. (Łk 15,20). Jeżeli zatem w wolnej decyzji przyjmiemy zbawienie, spełniona zostanie obietnica Boska: "Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość." (Jr 31,3), a wybrałem cię przed założeniem świata (Ef 1,4). Nim my zdecydujemy się wybrać Boga, On wybrał nas na długo przed naszym czasem. Bóg oczekuje i respektuje naszą wolną decyzję; ale bez jego zmiłowania nie byłoby możliwe zbawienie (Rz 9,16). U ilu ludzi współdziała Boski wolny wybór (Flp 2,13) i wolna wola człowieka (Flp 2,12), to wie tylko Pan.


11. Czy jest możliwe udowodnienie, na gruncie nauk przyrodniczych, istnienie piekła? (Pytanie licealistki)

Poznanie naukowe ma swoje, często niedostrzegane, granice. Możliwości poznawcze i wyjaśniające sięgają tylko tak daleko, jak dalece dają się mierzyć procesy zachodzące w świecie materialnym. Tam zaś, gdzie nie można nic mierzyć, ani też opisać liczbami, tam nauki przyrodnicze nie mogą niczego wyjaśnić. Nauki przyrodnicze nie mogą bowiem przekroczyć owej granicy, gdyż inaczej przestaną być nauką, a staną się czystą spekulacją. Z tego też powodu nauka nie jest źródłem, z którego by można dowiedzieć się czegoś o pochodzeniu lub o końcu świata. Nauka nie może nam też odpowiedzieć na pytania dotyczące tego, co leży po drugiej stronie muru śmierci. Jeżeli zatem nauka nie może nic powiedzieć o istnieniu piekła, należy sięgnąć do jedynego źródła, gdzie wiedza taka została nam przekazana: prawdę o niebie i piekle możemy odczytać z Krzyża na Golgocie. Właśnie Krzyż jest najlepszą wykładnią Pisma. Gdyby wszyscy ludzie mieli osiągnąć, jak na taśmie produkcyjnej, 81 niebo, ofiara Krzyża byłaby niepotrzebna. Gdyby istniała inna religia albo jakaś inna droga, dla uzyskania zbawienia, wówczas Bóg nie pozwoliłby wykrwawić się Swojemu ukochanemu Synowi na Krzyżu. Dlatego z Krzyża właśnie potrafimy wyraźnie odczytać: piekło istnieje naprawdę. Pan Jezus uczynił wszystko, by nas wybawić od piekła. Bez tego, co zdarzyło się na Golgocie, bylibyśmy wszyscy wiecznie potępieni (Rz 5,18). Zdarzenie na Krzyżu możemy ująć jednym zdaniem: "Tu zbawia Syn Boży przed piekłem!" Nie zdarzyło się nic ważniejszego dla ludzkości, niż dzieło Golgoty. Pan Jezus głosił dobitnie o miłości i miłosierdziu, łasce i spawiedliwości, zapraszająco o Królestwie Niebieskim, ale szczególnie poważnie o piekle. Opisuje je jako bezdenną przepaść, jako miejsce: "gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie." (Mk. 9,48), gdzie odejdą ci "... na mękę wieczną" (Mt 25,46). Poczuciem takiej rzeczywistości ostrzega z niesłabnącą dosadnością, byśmy się tam nie dostali:
"Jeżeli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła." (Mt 5,29,30).
"Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny." (Mt 18,8).





















Ostatnia aktualizacja strony: 04.06.2016.