odwiedzin: 7126
dzisiaj: 1
on-line: 1
od: 1634 dni
ładowanie: 0.045 sek
AKTUALIZACJE

04.06.2016Aktualizacja wydarzeń zborowych
aktualniePrace nad stworzeniem nowej strony zboru


WYSZUKIWARKA GOOGLE

<== Instrukcja wyszukiwarki:

Wyszukiwarka obsługuje wieloznaczniki. czyli:
? - znak który zastępuje jedną dowolną literę
* - który zastępuję dowolny ciąg znaków.

przykład:
- Jeśli chcemy wypisać 'odmiany' słowa Jezus takie jak, Jezusowi, Jezusa, należy wpisać Jezus*
- zapis Boż* będzie równoznaczny z wyszukaniem słowa, Bożej, Bożą, Bożego itd.
- zapis rodzaj? będzie równy wyszukaniu słowa rodzaju, rodzaje ale już nie rodzajom, gdyź 'koncówka' zawiera dwie litery a nie jedną
- słowo *języ* będzie równoznaczne z języki, wielojęzyczny, językowi itd
- bibli* będzie równe z biblia, biblijny, biblii itd

Po wprowadzeniu słowa klikamy SZUKAJ

Można także wybrać dowolny temat z listy i wyświetlić go klikająć WYŚWIETL

Wyniki wyszukiwań pochodzą z działów: kazania, artykuły, rozważania, wykłady, pytania i odpowiedzi.



1. Czy istnieje jakaś forma przejściowa pomiędzy materią nieożywioną a żywym organizmem?

Dawne, wyraźne rozrgraniczenie chemii nieorganicznej od chemii organicznej miało bardzo poważną przyczynę:
w wolnej przyrodzie organiczne związki tworzą się jedynie pod wpływem aktywności organizmów żywych. Wraz ze śmiercią organizmu przebiega proces przeciwny: związki organiczne rozpadają się na podstawowe cząstki nieorganiczne. Od czasu, kiedy chemikowi F. Wöhlerowi udało się w 1928 roku otrzymać, drogą syntezy, z siarczanu amonu i cyjanku potasu, materią organiczną - mocznik, podstawa tego podziału przestała istnieć. Działając celowo i planowo jesteśmy dziś w stanie tworzyć wiele związków organicznych. Założeniem jest jednak znajomość chemii i odpowiednia technika postępowania, czyli krótko: włączenie ducha. Jeżeli obserwujemy organizmy żywe na poziomie fizykochemicznym, możemy stwierdzić, że w roślinach, zwierzętach i u człowieka nie znajdujemy bynajmniej takich procesów, które by były sprzeczne z procesami chemicznymi i fizycznymi, obserwowanymi poza materią ożywioną. Tu również obowiązują znane prawa natury. Pomiędzy materią nieożywioną a materią organiczną nie ma zatem na tym poziomie żadnej zasadniczej różnicy. Neodarwinistyczny pogląd, że pierwsze organizmy żywe powstały w atmosferycznej prazupie, wychodzi poza to poznanie, twierdząc, iż istnieje względnie gładkie i bezproblemowe przejście od materii nieożywionej do organizmów żywych. Jednak żywy organizm nie może być utożsamiany z materią w żywej istocie. Organizm jako całość nie będzie odpowiednio zrozumiany, jeżeli będziemy obserwować i objaśniać funkcjonowanie jego izolowanych części. Organizmy posiadają bowiem, jako ważny dodatek, informację, ów duchowy wymiar, którego materia nie jest zdolna sama stworzyć. Informacja jest odpowiedzialna za to, że każda istota żywa dąży wyraźnie do określonej postaci, a ponadto może się rozmnażać. W materii nieożywionej owa zasada (rozmnażanie się na podstawie zakodowanej informacji) nie występuje. Informacja jest zatem podstawowym kryterium, pozwalającym odróżnić materię ożywioną od nieożywionej. Podobnie przyjmowanie indywidualnej postaci - w przeciwieństwie do procesu krystalizacji - nie ma nic wspólnego z fizykochemicznymi prawami tworzenia struktur. W zjawisku, które określamy jako życie, chodzi o jakość, która leży daleko od chemii i fizyki. Właśnie tzw. eksperymenty ewolucyjne, które mają potwierdzić, że powstanie życia jest zjawiskiem czysto fizyko-chemicznym, potwierdzają nasz pogląd: Informacja nie może powstać w eksperymencie fizyko-chemicznym!
- W często cytowanych doświadczeniach Millera uzyskano, drogą syntezy, kilka aminokwasów - podstawowych związków budowy białek; Informacja nie powstała jednak w ten sposób. Wobec tego te właśnie doświadczenia leżą poza tym, co można by nazwać eksperymentem ewolucyjnym.
- Tzw. hypercykl zaprojektowany przez M. Eigena jest czystym doświadczeniem myślowym, bez potwierdzenia eksperymentalnego. Przy pomocy tzw. "maszyn ewolucyjnych" chce Eigen włączyć ewolucję w sferę zjawisk, w zakresie których można eksperymentować. Dla czasopisma "Bild der Wissenschaft" (Zeszyt 8, 1988, s. 72) Eigen powiedział: "W jednej z naszych maszyn pozwoliliśmy rozwinąć się wirusom bakteryjnym. Projekt ten zakończył się sukcesem. Zaledwie po trzech dniach udało nam się wyodrębnić pewne mutanty, które wykazywały odpowiednią odporność. Przykład ten świadczy o tym, że w laboratorium można odtworzyć warunki ewolucji". Takie wypowiedzi wzbudzają odczucie, jakoby eksperyment się udał. W rzeczywistości eksperymenty wyprowadzono od istot żywych. Również tu nie powstała jakaś nowa informacja, a próbowano jedynie z informacjami już istniejącymi. Doświadczenia te oczywiście nie powiedziały niczego na temat powstawania informacji. Chodzi o zapamiętanie ważnego faktu: Do dzisiaj nie udało się w żadnym laboratorium świata "stworzyć" żywego organizmu z materii nieożywionej. Jest to tym bardziej godne uwagi, gdyż biotechnika rozwinęła bogate możliwości manipulacji żywym organizmem. Znamienne jest także to, że materiałem wyjściowym w doświadczeniach biotechnicznych jest zawsze organizm żywy. Nim próbuje się manipulować. Jest faktem oczywistym, że przepaść pomiędzy procesami chemotechnicznymi a biotechniką jest nie do pokonania. Jeżeli jednak kiedyś, po wielu trudach prac badawczych, przy zastosowaniu wszelkiej wiedzy, uda się ożywić materię nieorganiczną, udowodni się tym, że życie możliwe jest tylko przy udziale ducha w akcie stworzenia.


2. Jaki jest wiek ziemi, jak stary jest wszechświat? Istnieje jakaś naukowa metoda dla określenia wieku ziemi? Co sądzi Pan o stosowaniu metody C14?

Dotąd nie jest znana żadna fizyczna metoda, przy pomocy której można by określić wiek ziemi. Dlaczego nie? W przyrodzie nie istnieje taki zegar (w sensie zjawiska wskazującego upływ czasu), który zostałby uruchomiony w momencie stworzenia świata. Na pierwszy rzut oka mógłby wchodzić w grę radioaktywny rozpad pierwiastków promieniotwórczych. Każdy izotop promieniotwórczy jakiegoś pierwiastka posiada charakterystyczny dla siebie okres połowicznego rozpadu. Jest to czas T, po upływie którego pozostaje tylko połowa z początkowej liczby atomów promieniotwórczych. Z liczby 320 rodzajów izotopów występujacych w przyrodzie, ponad 40 jest naturalnie promieniotwórczych. Ten radioaktywny efekt wykorzystuje się właśnie przy ustalaniu wieku ziemi lub różnych znalezisk metodą radiometryczną. Dokonuje się rozróżnienia pomiędzy zegarami mierzącymi długie okresy
w szeregu uran/tor-ołów: T = 4,47ˇ109 lat dla uranu-238 (238U)
w szeregu potas/argon: T = 1,31ˇ109 lat dla potasu-40 (40K)
w szeregu rubid/stront: T = 48,8ˇ109 lat dla rubidu-87 (87Rb),
a zegarem mierzącym krótkie okresy tj. 14C (wymawiaj C-14), gdzie okres T = 5730 lat.
Opracowując matematycznie owe fizyczne procesy rozpadu połowicznego, dysponujemy niestety zawsze jednym równaniem mniej niż liczba niewiadomych. Taki system równań jest jednak z zasady nierozwiązywalny. Nie znamy bowiem ilości wyjściowej materiału promieniotwórczego w momencie powstania ziemi. W tym przypadku stosuje się jeszcze dodatkowo tzw. "metodę izochroniczną", w której zasadą jest stosowanie jedynie kongenetycznych próbek. W ten sposób próbuje się zrezygnować ze znajomości wielkości początkowej materiału promieniotwórczego. Tu jednak następuje przemieszczenie niewiedzy na fakt, że nie istnieje żadne z góry przyjęte kryterium, czy jakaś próbka należy do owej kongenetycznej całości.
Inaczej w przypadku metody C-14. Wielkość wyjściową możemy tu ustalić stosując dendrochronologię (czyli liczenie słojów pnia drzewa). Dlatego, że najstarsze drzewa liczą sobie około 5000 lat, można obliczyć ową wielkość dla każdego roku i dla całego tego okresu. Najstarsza, do dzisiaj rosnąca roślina to jest guzowata sosna w Newadzie. Rośnie już 4920 lat (w roku 1994). Na podstawie ilości rocznych pierścieni pnia drzewa otrzymuje się krzywą wzorcową, która następnie pozwala, przy pomocy metody porównawczej, dokonać ustalenia wieku próby. Metodę C-14 można stosować dla mierzenia okresów rzędu kilku tysięcy lat. Natomiast owe miliony lat, którymi posługuje się nauka ewolucji, wyprowadzane są nie na podstawie dokładnych pomiarów fizycznych, lecz na podstawie tzw. "geologicznej skali czasu", która zakłada, że trwanie każdej formacji geologicznej jest proporcjonalne do największej, znalezionej na ziemi, grubości warstwy geologicznej. Ta teoria wychodzi z założenia, że istnieje jedna, maksymalna szybkość odkładania się warstw w procesie o charakterze ciągłym. Założenie to jest jednak również nie do utrzymania z punktu widzenia ewolucji. Znaczenie tej teorii jest jeszcze mniejsze, jeżeli weźmie się pod uwagę ogólnoziemską katastrofę potopu. Zapamiętajmy: Wielkości fizyczne (np. czas) są jedynie wtedy absolutnie mierzalne, jeżeli w jakimś procesie wystąpi fizykalna wielkość, którą można porównać z wzorcem miary (krzywa wzorcowa lub wzorcowa skala) i wyliczyć ilość jednostek. Zanurzając termometr rtęciowy bez skali do gorącej wody, obserwujemy wprawdzie, że rtęć powiększa swoją objętość - słupek rtęci wędruje ku górze - jednak nie mierzymy w ten sposób absolutnej temperatury. Dopiero porównanie z wzorcowym termometrem daje nam prawdziwy pomiar temperatury. W przypadku zegarów radiometrycznych używanych do mierzenia bardzo długich okresów brak nam właśnie tego "wzorcowego urządzenia" (np. w formie naturalnego procesu, na którym odłożone by były jednostki czasu).
Najstarsza, udokumentowana historia świecka rozpoczyna się w Azji Mniejszej i w Egipcie około 3000. roku p.n.e. (Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że z tego okresu pochodzą najstarsze, rosnące dziś jeszcze drzewa!). Największy zwrot do "tyłu" znajdujemy bez wątpienia w Biblii. Sięga on momentu stworzenia przez Boga pierwszych ludzi: Adama i 41 Ewy. Owe konsekwentne opisanie genealogii daje nam jedyny bezpośredni i godny zaufania upływ czasu od punktu stworzenia. Nawet, jeżeli to wyliczenie nie jest ciągłe, dochodzi się do wieku ziemi rzędu kilku tysięcy lat, w żadnym jednak przypadku do milionów lat, jak tego chce nauka ewolucji. Wiek ziemi, wiek wszechświata i początek ludzkości różnią tylko poszczególne dni stworzenia.


3. Jak to się dzieje, że pomimo tak młodego wieku uniwersum, światło od obiektów, które są od nas odległe miliony lat świetlnych, mogło już osiągnąć ziemię? Może powinniśmy raczej przyjąć dla wieku ziemi wielkość odpowiadającą okresowi, w którym promień światła mógłby odbyć taką drogę?

Twierdzenia zawarte w tym pytaniu są wynikiem wnioskowań, które wyprowadzamy prawidłowo z dzisiejszej sytuacji. Światło ma, przy swojej prędkości 300 000 km/s (dokładna wartość, z wyłączniem zer po przecinku, zdefiniowana została na 17 Konferencji Generalnej Miar w 1983 roku i wynosi 299 792 458 m/s) wprawdzie dośc duża, jednak ograniczona szybkość rozprzestrzeniania się. Każda gwiazda, którą teraz widzimy, nie informuje nas o swojej obecnej egzystencji, lecz o przeszłości, o której świadczą jej promienie świetlne, które w tym mgnieniu oka do nas dotarły. Jeden z wniosków (niedopuszczalnych!) brzmi: istnieją gwiazdy, odległe od nas wiele miliardów lat, muszą zatem być przynajmniej tyle miliardów lat stare. Dla wyjaśnienia takiego toku myślenia służą dwa fakty o kapitalnym znaczeniu:
1. Odległość zamiast czas: rok świetlny, podobnie jak metr, nie jest jednostką czasu, tylko odległości! Jeden rok świetlny odpowiada odległości równej 9,46 bilionów kilometrów. Taką odległość przebywa światło w ciągu jednego roku. (Podobnie można zdefiniować czas, jaki potrzebuje światło, aby przebyć odległość jednego metra. Czas ten wynosi 1/299 792 458 sekundy. Wcześniejsza definicja metra przy pomocy długości fali świetlnej została zastąpiona przez definicję czasu). Jeżeli dwa obiekty A i B dzieli odległość s, to ze znajomości tego faktu nie można jeszcze nic wnioskować o innych ich stanach (np. o ich wieku).
2. Myślenie w kategoriach stworzenia: swobodne, myślowe sprzęganie odległości i czasu jest następstwem rozumowania ewolucyjnego, które zakłada dowolnie dużo czasu dla przeszłości, jak też dowolnie dużo czasu dla przyszłości. W perspektywie biblijnej oś czasu posiada jednak zdefiniowany początek, który wyznaczony jest pierwszym wersem Biblii i leży kilka tysięcy (a nie wiele milionów) lat wstecz. Przedłużanie tej osi poza jej początek jest zatem fizykalnie niedopuszczalne. Jeżeli ktoś ignoruje ten fakt, to znajduje się właściwie w tym samym położeniu, jak ten, który swoją egzystencję przesuwa przed moment swego poczęcia. By na to pytanie dalej wyczerpująco odpowiadać, przeanalizujmy, wychodząc z powyższego założenia, ów "tydzień stworzenia". W czwartym dniu stworzone zostały gwiazdy (Rdz 1,14-16). Po zakończeniu dzieła stworzenia, zgodnie z powyższym zarzutem, nie byłoby widać na niebie ani jednej gwiazdy. Najbliższa ziemi gwiazda, Proxima-Centauri, odległa jest od ziemi 4,3 lata świetlne. W ten sposób byłaby widoczna na ziemi dopiero po upływie 4,3 lat. Następna pojawiłaby się 1,6 lat później (odległość 5,9 lat świetlnych). Proces ten trwałby do dzisiaj, gdyż każdego roku ukazywałyby się na niebie nowe gwiazdy, odpowiednio do ich odległości od ziemi. Temu jednak przeczą obserwacje astronomiczne. Idąc tym tokiem myślenia, Adam musiałby przez przeszło 4 lata oglądać nocami bezgwiezdne niebo, a po następnych 1,6 roku zobaczyłby drugą gwiazdę. Abraham, który żył około 2000 lat po stworzeniu świata, nie mógłby nawet widzieć (zgodnie z tą teorią) najjaśniejszej gwiazdy naszej Drogi Mlecznej, nie mówiąc w ogóle o innych galaktykach, gdyż Droga Mleczna ma wymiary około 130 000 lat świetlnych. Bóg pokazał jednak Abrahamowi niezmierzoną liczbę widocznych gwiazd, by go wprowadzić w zdumienie: "Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić..." (Rdz 15,5).
Powyższe założenie: "Liczba lat świetlnych - taki przynajmniej jest wiek gwiazd" jest zatem w świetle treści Biblii fałszywe. Biblijne rozwiązanie tego problemu znajdujemy w Pierwszej Księdze Mojżeszowej 2,1-2: "W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie ich zastępy [stworzeń]. A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął." Również takie jest świadectwo Nowego Testamentu: "... dzieła były dokonane od założenia świata" (Hbr 4,3). Po upływie tygodnia stworzenia wszystko było zatem dokonane. To oznacza, że również gwiazdy były rzeczywiście widoczne z ziemi, gdyż od momentu stworzenia wszystkie dzieła były do oglądania (Rz 1,20). Istotą stworzenia jest to, że nie możemy do jego interpretacji stosować wszystkich znanych nam dzisiaj praw. "Skończone" znaczy gotowe pod każdym względem: zatem promień światła, biegnący do nas od gwiazdy, był tak samo gotowy, jak gwiazda, czyli światło od najdalszej gwiazdy "przybyło" w momencie stworzenia na ziemię. Należy zapamiętać: nasz trud naukowy (myślenie i badania) pozwoliły zbliżyć się maksymalnie w czasie do końca tygodnia stworzenia. Do zrozumienia zdarzeń tygodnia stworzenia dojdziemy tylko wówczas, gdy poprzez studium Biblii odkryjemy objawione w niej szczegóły.


4. Jaki był stosunek Darwina do Boga?

Po przerwaniu rozpoczętych wcześniej studiów medycznych, studiował Darwin, za radą swego ojca, teologię 44 (1828-1831), chociaż jego zainteresowania dotyczyły innej dziedziny. W swojej książce "O powstawaniu gatunków..." pisał: "Prawdopodobnie jest coś wzniosłego w tym ujęciu, że Stwórca tchnął zarodek życia, które nas otacza, w kilka albo nawet tylko w jedną zaledwie formę, a z tego skromnego początku, na ziemi, która na mocy praw grawitacji krąży po orbicie, rozwinęło się i rozwija się nadal nieskończenie wiele najpiękniejszych i najcudowniejszych form." To darwinowskie sformułowanie wywodzi się tylko z nieostrego, deistycznego poglądu, który uznaje wprawdzie Boga za praprzyczynę rozwoju kosmicznego i biologicznego, jednak ignoruje Jego osobisty stosunek do człowieka i biblijnych wypowiedzi na temat stworzenia. Swoim stwierdzeniem, iż człowiek nosi "niezbywalne piętno swego zwierzęcego pochodzenia", wyraził Darwin w pełni swój negatywny stosunek do Biblii. Ideę ewolucyjną, która doprowadziła do przełomu w pojmowaniu świata, wypracował sam jako alternatywę do objawienia biblijnego, jak to wyznaje w autobiografii "W tym czasie dochodziłem stopniowo do tego poglądu, że Stary Testament, na gruncie swojej oczywiście fałszywej historii wszechświata ... nie był bardziej wiarygodny, niż księgi hinduskie lub treści wiary barbarzyńców ...Zbliżałem się coraz bardziej do odrzucenia chrześcijaństwa, jako objawienia Boskiego." To przekonanie umocniło się w nim jeszcze bardziej w następnych latach: "Tak to wkradała się we mnie niewiara, bardzo powoli, lecz w końcu była zupełna. Działo się to tak powoli, że nie czułem z tego powodu zakłopotania, i od tego czasu nie wątpiłem nawet przez sekundę, że moja decyzja była słuszna. W rzeczy samej nie mogę pojąć, że komuś by mogło zależeć na tym, iż chrześcijaństwo jest prawdą." Jeżeli jeszcze Darwin, przy pełnym odrzuceniu objawienia biblijnego, wyszedł od mało precyzyjnego deizmu (uważał Boga jako istotę nieosobową), to już Ernest Haeckel dokonał kroku w kierunku totalnego ateizmu, twierdząc, "że organizmy powstały na drodze czysto fizyko-chemicznej." W tym orszaku kroczą dzisiejsi neodarwiniści M. Eigen, C. Bresch, B.-O. Küppers, którzy swoim redukcjonizmem w zakresie samoorganizacji materii przekonują wielu do ateistycznego albo deistycznego, a zatem antybiblijnego poglądu na świat.


5. W sporcie wyczynowym rejestrujemy coraz lepsze osiągnięcia, które wcześniej nie były możliwe. Jest to może również dowód na ewolucję?

"Braunschweiger Zeitung" z 3.10.1988 r. pisze w sprawozdaniu końcowym z XXIV Olimpiady w Seulu: "Swoją świetność otrzymały te igrzyska dzięki 38. rekordom świata. Granice ludzkich możliwości zostały w tej południowo-koreańskiej metropolii zdefiniowane na nowo. Cała nędza uosobiła się w nazwisku niegodnego, kanadyjskiego sprintera Bena Johnsona, który po swoim zwycięskim, olimpijskim biegu zdemaskowany został jako oszust. Tylko 10 przypadków niedozwolonych stymulatorów sukcesu udało się odkryć MKOl. do końca niedzieli. Jednak ta ciemna liczba jest daleko większa. Tak też nad wieloma największymi osiagnięciami sportowymi roztacza się cień zwątpienia. - Igrzyska wyłoniły wielu wspaniałych sportowców: sześciokrotną mistrzynię olimpijską w pływaniu Krystynę Otto z Lipska, pięciokrotnego medalistę w pływaniu, Amerykanina Matta Biondi, rosyjskiego króla w gimnastyce i czerokrotnego zwycięzcę Wladimira Artemowa, supergwiazdę amerykańskiej lekkoatletyki Florence Griffith-Joyner ze swoimi triumfami na 100 m, 200 m i w sztafecie. W honorowej galerii największych olimpijczyków znalazła się również Steffi Graf, która swoim zwycięstwem olimpijskim wygrała "wielkiego szlema" i ustanowiła tym samym wynik stulecia." W rzeczy samej poprawia się ciągle rekordy świata w sporcie wyczynowym. Nawet, jeżeli weźmie się pod uwagę przypadki stosowania dopingu, obserwujemy stały wzrost osiągnięć. Należy jednak pamiętać: Nowe rekordy są wynikiem intensywnych badań sportowych i wypracowanych na ich podstawie wytężonych metod treningowych. Dzieci nie mogą jednak dziedziczyć sprawności organizmu, którą rodzice osiągnęli w wyniku treningu. Nie można też tych wyników utrzymać po przerwaniu treningu. W systemie ewolucyjnym potrzebny jest mechanizm, który by samoczynnie powodował poprawę, z pokolenia na pokolenie. Według ewolucyjnych wyobrażeń właśnie mutacje i selekcja są kołami napędowymi wyższego rozwoju. Te jednak nie są ani planowe, ani też nakierowane na cel. W przyrodzie panuje raczej inne prawo: prawo zachowania, pasywność, obniżania energii (entropii) oraz tendencja do zrównywania. Życie natomiast jest - aż do najdrobniejszych układów makromolekularnych - związane z planowością. Nikt dzisiaj nie wątpi, że u podstaw budowy współczesnego komputera nie leży żmudny plan. Ale nawet najbardziej kompleksowe architektury maszyn matematycznach są dziecinną zabawką w porównaniu z tym, co przebiega w każdej żywej komórce, a co przebiegać musi w najwyższym stopniu planowo.


6. Można Biblię, z naukowego punktu widzenia, traktować poważnie, jeżeli zawiera starożytne poglądy na świat, które już dawno stały się nieaktualne?

W żadnym przypadku Biblia nie przedstawia świata w stanie, w jakim go widzieli starożytni. Jest właśnie zupełnie odwrotnie: To liberalna teologia interpretuje w tekstach biblijnych poglądy starożytnego orientu. Takimi insynuacjami posługuje się A. Läpple, kiedy powstanie Biblii przypisuje wyłącznie ludzkiej woli:
"Ziemię uważa się za krągłą, płaską tarczę. Zajmuje miejsce centralne w dziele stworzenia i pływa po powierzchni znajdujących się pod nią wód, którymi są pierwotny potop lub praocean. Nad ziemią rozpościera się, jako pokrywa, firmament, na którym umieszczone są słońce, księżyc i gwiazdy niczym lampy. Ponad firmamentem znajdują się "górne wody", które spływają na ziemię, poprzez okna lub śluzy, w postaci deszczu." ("Die Bibel - heute", München, s.42) Wystarczy jednak zaledwie kilka wierszy tekstu Biblii, by pozbawić takie sądy mocy i wykazać, jak dalece wierne prawdzie były zawarte w Biblii wypowiedzi, zanim jeszcze ogólnie znany był dzisiaj udokumentowany kształt ziemi: W Księdze Joba 26,7 czytamy: "Dach rozciąga się nad pustką, ziemi niczym nie umacnia, wody chmurami krępuje, nie pękną pod nimi obłoki." Ziemia ani nie pływa po praoceanie, ani też nie jest oparta na jakiejś stałej podstawie, raczej szybuje swobodnie w wielkiej próżni. Również o kształcie ziemi dowiadujemy się z Biblii, z bezpośrednich albo też pośrednich wypowiedzi, chociaż ich zamiarem nie jest bynajmniej informowanie nas o tym: "Ten, co mieszka nad krągiem (hebrajskie ‚chug’ = okrąg albo kula) ziemi" (Iz 40,22). Sferyczny kształt ziemi wspomniany jest również w tekstach, w związku z ponownym przybyciem Jezusa. Dlatego, że Pan przybędzie nagle, jak błyskawica (Mt 24,27) i dla wszystkich ludzi będzie jednocześnie widoczny (Ap 1,7), chociaż w czasie tego przybycia na jednej połowie ziemi będzie dzień, a na tej przeciwległej noc. To właśnie potwierdza swoim tekstem Łukasz 17,34, jako efekt uboczny: "Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu, jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony." Ta, trwająca jednocześnie na ziemi, sytuacja za dnia i w nocy, przedstawiona tu jako praca w polu lub nocne odpoczywanie, zależy od tego, w jakim miejscu obracąjacej się ziemi akurat ktoś się znajduje. Również w Księdze Zachariasza (14,7) zapowiedziano przyjście Pana, nie w sposób odpowiadający ówczesnym poglądom na świat, a w sposób odpowiadający prawdzie: "Będzie to jeden jedyny dzień (= data) - Jahwe tylko wie o nim - nie będzie to dzień ani noc, wieczorna pora będzie jasna."


7. Co możemy powiedzieć o budowie wszechświata?

Strukturę wszechświata próbowano wytłumaczyć ciągle nowymi hipotezami i modelami, zawsze jednak wychodząc z założenia, że istnieje kosmiczna ewolucja. Do "Proroków nowej Kosmologii" - jak ich zwie Heckmann - zaliczamy np. A. Friedmanna, A. Einsteina, E.A. Milne, P. Jordana, F. Hoyle, A.A. Penziasa i R.W. Wilsona. Wszystkie dotychczasowe wysiłki nauki, zmierzające do zbadania podstaw przestrzennej budowy wszechświata (n.p. otwarty lub zamknięty, ograniczony czy nieograniczony, skończony lub nieskończony, trój- lub czterowymiarowy, zakrzywiony pozytywnie lub negatywnie), nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Znany astronom O. Heckmann wypowiada się na temat tych chybionych wysiłków w swojej książce "Sterne, Kosmos, Weltmodelle"(str. 129) następująco: "Siła wynalazcza ducha ludzkiego jest niemała, dlatego też produkcja obrazów wszechświata jest stosunkowo duża, że w końcu ilość teorii kosmologicznych jest odwrotnie proporcjonalna do liczby znanych faktów." Do ważnego stwierdzenia, w związku z powyższym, doszedł astrofizyk z Kiel, V. Weidemann, w czasie 16. Kongresu Filozoficznego w Dusseldorfie (1978):
"U podstaw kosmologii leży więcej filozoficznych założeń, niż we wszystkich innych dziedzinach nauk przyrodniczych. Jeżeli skadinad zmuszeni jesteśmy na nowo określić granice tego, co jeszcze możemy nazywać nauką, nie mając nadziei odpowiedzieć naukowo na fundamentalne pytania kosmologii, wtedy musimy potwierdzić, że wszechświat jest z gruntu niepoznawalny. Nauka musi pogodzić się z faktem, że istnieją pytania, na które nie ma odpowiedzi. To co pozostanie, jest teorią o naszej wiedzy."
Ten stan rzeczy przekazuje nam również Biblia. Centralny werset, odnośnie niezgłębialności wszechświata, znajdujemy w Księdze Jeremiasza 31,37. Brzmi on następująco: "Jeżeli jest możliwe zmierzyć niebo w górze i zbadać podstawy ziemi w dole, wtedy Ja także odrzucę całe pokolenie Izraela za to wszystko, co uczynili." Bóg wiąże tu ze sobą w jedną wypowiedź wyniki badań astronomicznych i drogę życia jednego z ludów, chociaż są to układy zupełnie od siebie niezależne. W jednej części wypowiedzi mamy do czynienia z obietnicą wierności wobec ludu Izraela, a druga w pełni z nią koreluje; żadne, nawet z dużym nakładem środków prowadzone badania astronomiczne czy geofizyczne, nie są w stanie zgłębić budowy wszechświata lub stworzenia ziemi. To, że obietnica Boga wobec Izraela nie została złamama, wskazuje również z całą pewnościa na to, że nie będą być mogły osiągnięte owe wymienione cele badań astronomicznych i geofizycznych. Stąd utopia jest oświadczeniem sparaliżowanego brytyjskiego astrofizyka Stephena W. Hawkinga: "Celem moim jest pełne zrozumienie wszechświata, dlaczego taki jest, w jaki sposób taki jest i dlaczego w ogóle istnieje." Odpowiedź na to pytanie "byłaby ostatecznym triumfem ludzkiego rozumu" ("Eine kurze Geschichte der Zeit", Rowohlt, 1988).


8. Dlaczego nie znajdziemy skamielin ludzi, którzy zginęli w czasie katastrofy potopu?

Brakuje nie tylko skamielin przedpotopowych ludzi, lecz także, zgodnie z obowiązującym modelowym poglądem, przedpotopowych zwierząt lądowych. Owe znane odkrycia, jak "Lucy", człowiek neandertalski, praczłowiek z Chin, lecz również skamieniałe kości ssaków, szkielety dinozaurów, jak też skamieliny ptaków, wszystkie dotyczą czasów po potopie. Dlatego też, że nie możemy natrafić w dostępnych nam warstwach skorupy ziemskiej na skamieniałości człowieka przedpotopowego, ani też jego środowiska życia z okresu przedpotopowego. Powstaje pytanie o ich miejsce pozostawania. Było może zamiarem Boga wytępić człowieka za jego bezprzykładne zło? Niektóre fragmenty Biblii wskazują na taką ewentualność. Już w zapowiedzi potopu czytamy: "Zgładzę ludzi, których stworzyłem, z powierzchni ziemi."(Rdz ,7). Dalsze wskazówki znajdujemy w Księdze Ezehiela 31, gdzie chodzi wprawdzie w pierwszym rzędzie o krolów Egiptu i Asyrii, jednak dokładniejsze studium tego tekstu wskazuje na potop: "... aby żadne drzewo, stojące nad wodami, nie rosło już więcej w górę ... Ponieważ wszyscy zostali poddani śmierci, wejdą do krainy podziemnej, do grona tych ludzi, którzy zeszli do grobu." (Ez 31,14). Owe "drzewa Edenu" są synonimem przedpotopowej wegetacji, która zginie w otchłani, podobnie jak ludzie: "A przecież zostaniesz zrzucony wspólnie z drzewami Edenu do Szeolu;" (Ez 31,18).


9. Jak długo trwał jeden dzień stworzenia?

To pytanie jest bardzo często gorąco dyskutowane, gdyż opracowano bardzo dużo teorii, które, w zależności od punktu widzenia, są ze sobą sprzeczne. Do odpowiedzi dotrzemy najszybciej, jeżeli określimy ilość wchodzących w rachubę źródeł informacji. Żadna z interesujących nas nauk nie dysponuje w związku z tym danymi lub faktami, które by można ważnie interpretować. Jedyną odpowiedź w tej sprawie daje nam Bóg w Biblii, mianowicie w Księdze Genesis oraz w przykazaniach na Górze Synaj. Opis stworzenia świata ukazuje w ścisłej chronologii, jak w ciągu sześciu kolejnych dni powstawały poszczególne dzieła. Również i tu Biblia ukazuje się jako doskonała Księga, (por. T80 w Dodatku, cz. I), gdy stosując wielkość fizyczną (czas), podaje jednocześnie zastosowaną w tym przypadku metodę jej pomiaru. (Rdz 1,14). W ten sposób zdefiniowany został, wystarczająco dokładnie również dla celów naukowych, czas trwania jednego dnia. Jest to geoastronomiczny okres, wyznaczony obrotem ziemi, czyli 24 godziny. W dziesięciorga przykazaniach z Góry Synaj ustanawia Bóg sześć dni roboczych i siódmy dzień odpoczynku, stawiając tydzień stworzenia jako przykład: "Sześć dni będziesz pracować..., Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci twego Boga, Jahwe: Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy... Bo w sześciu dniach uczynił Jahwe niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął." (Wy 20,9-10-11).
Na postawie nauki ewolucji próbuje się nieraz przypisać owym dniom stworzenia bardzo długi czas trwania. Tymczasem tekst Psalmu 90,4 "Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień" zostaje włączony zupełnie dowolnie w Księdze I. Mojżesza w. 1, jak w jakąś matematyczną formułę. (W Psalmie 90, podobnie zresztą w Drugim Liście Piotra 3,8 chodzi o Boga Wiecznego, który nie podlega żadnemu upływowi czasu.) Ta matematyka Biblii rozciąga wprawdzie potrzebny ewolucji czas w stosunku 1 : 365 000; lecz jako niebiblijna musi być odrzucona. Bylibyśmy bowiem uprawnieni, interpretując Mateusza 27,63, twierdzić nieopacznie, "Po trzech tysiącach lat powstanę." Jezus natomiast zmartwychwstał po trzech dniach, jak to zresztą przepowiedział. Krytyka podnosiła często zarzut, iż wiara, że Bóg stworzył świat w ciagu 6. dni, nie jest wcale konieczna do zbawienia. Wtedy przeważnie pytam: wierzycie, że Jezus zmartwychwstał po trzech dniach? Tu zaś odpowiadają: tak. Wtedy dodaję: nie jest przecież konieczna do zbawienia wiara, iż Jezus po trzech dniach zmartwychwstał, dlaczego zatem tak różnie interpretujecie różne fragmenty tej samej Biblii? W jedno wierzymy, a drugiemu nie ufamy?


10. Istnieją dwa sprzeczne opisy stworzenia świata?

"Matematyką stworzenia" zajmują się zarówno dwa pierwsze rozdziały Biblii, jak też liczne dalsze jej części. Wszystkie te opisy wzajemnie się uzupełniają, przekazując nam w detalach opisanie dzieła Boga. Biblię można traktować generalnie według dwu niesharmonizowanych linii:
jedna jest Biblii wierna, druga traktuje tekst Biblii krytycznie. Decyzja o jednym lub drugim podejściu zapada wcale nie dopiero wtedy, gdy interpretujemy w Nowym Testamencie Zmartwychwstanie Jezusa lub czynione przez Niego cuda; owo pójście jedną z dwu różnych dróg rozumienia Pisma zaczyna się zaraz na początku Biblii:
1. Ujęcie wierne tekstowi Biblii: Opis stworzenia świata wg. I. Księgi Mojżesza 1 i 2 (jak również inne częśi Biblii, które, zgodnie z treścią 2. Listu do Tymoteusza 3,16, powstały z natchnienia Boga) nie został wymyślony przez człowieka, tylko Bóg sam jest źródłem tych informacji. Żaden człowiek nie był świadkiem dzieła stworzenia świata, dlatego też tylko On może nam objawić, w jaki sposób, jak długo i w jakiej kolejności, według jakich zasad tworzył. W jawnej sprzeczności do tego opisu stoi natomiast następująca idea:
2. Ujęcie krytyczne Biblii: Tu przede wszystkim należy podzielić opis stworzenia świata na dwie części: Genesis 1-2 oraz 2,4-25, z których każdą przypisuje się ludzkim autorom, Elohistom (późne źródło) i Jahwistom (starsze źródło), którzy zastanawiali się nad pochodzeniem świata i życia. Po ucieczce z Babilonu zebrano te części i ujęto w jedno dzieło. Kładzie się duży nacisk na sprzeczności i różny czas powstania, występujace w obu opisach, by właśnie udowodnić hipotezę "dwu źródeł". Głównymi argumentami są:
a) Opisy różnia się imionami Boga (Elohim, Jahwe).
b) Teksty są sprzeczne w ustaleniu kolejności stworzenia:
"rośliny - zwierzęta - człowiek" w pierwszym opisie oraz "człowiek - zwierzęta - rośliny" w drugim.
Przeciwko podstawom tej krytycznej hipotezy biblijnej można sformułować ważkie zarzuty:
ad. a): Bóg objawił się w Biblii jako Ojciec, Syn i Duch Święty, pod ponad 700 różnymi imionami (patrz PB3), by przedstawić nam swoje różnorodne przymioty. Chęć przypisania różnych imion Boga różnym autorom - w konsekwencji musiałoby ich być minimum 700 - jest samowolna insynuacją, która nie odpowiada ogólnemu świadectwu Biblii.
ad. b): Od wiersza 2,4 w Genesis nie zaczyna się bynajmniej inny opis stworzenia, pochodzący z innego źródła. Tu rozpoczyna się bowiem detaliczny opis stworzenia człowieka. Chodzi o równoległy (do Wy 1,1-2,3) opis stworzenia, z wyraźnym akcentem na cel, a mianowicie, na łatwo rozpoznawalny punkt ciężkości "w jaki sposób, gdzie, w jakiej kolejności oraz w jakim wzajemnym stosunku wobec siebie i wobec Stwórcy, Bóg stworzył pierwszych ludzi?" Taką metodę opisu spotykamy również w innych miejscach Biblii; Najpierw jakieś wydarzenie opisane jest chronologicznie, w całościowym ujęciu, następnie zaś, jakby w drugim podejściu do zagadnienia, w wybranych, interesujących szczegółach. Wyraźnie akcentuje się w Pierwszej Księdze Mojżesza 2,8, że Bóg "zasadził" ogród w Edenie. To zaś zakłada, że rośliny zostały stworzone przedtem. Po roślinach "Na rozkaz Boga Jahwe wyrosły z gleby wszelkie drzewa" (tamże, w.9); to jednak nie może być utożsamiane z aktem stworzenia drzew. Zastosowane tu słownictwo; "sądzić", "wyrosnąć", nie są, w przeciwieństwie do słownictwa w Genesis 1, słowami opisu stworzenia, tylko oznaczają czynności, które wychodzą z istniejącego stanu rzeczy. Dalej bardzo ważna jest interpretacja w.19.: Jeżeli ten werset wyizolujemy i spróbujemy wyciągnąć z tego jakiś wniosek (sprzeczne z W4, Dodatek cz. II), to możnaby przypuszczać, że zwierzęta stworzone zostały później, niż człowiek. Jeżeli jednak weźmie się pod uwagę fakt, że opis w Księdze Wyjścia 2,4-25 ma charakter wybitnie antropocentryczny (nakierowany na człowieka), wtedy staje się jasne, że w wierszu 19. nie jest najważniejsze, że stworzone zostały zwierzęta, lecz o test poziomu duchowego i umiejętność mówienia dopiero co stworzonego człowieka, który potrafi nadać zwierzętom właściwe im nazwy. W następnym zdaniu zwrócono uwagę, że również te przyprowadzone zwierzęta, wśród których zwierzęta domowe wymienione są na początku, stworzone zostały w tym samym, szóstym dniu stworzenia, razem z człowiekiem, z tej samej ręki Stwórcy. "Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta ziemne i wszelkie ptaki powietrzne, Jahwe Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się jaką on da im nazwę." (Rdz 2,19).


11. Zmieściły się dinozaury w arce?

Dinozaury zostały nie tylko wspomniane, ale także opisana została w detalach budowa ich ciała w rozdziale 40. Księgi Joba w. 15 do 18 i 23 "Oto hipopotama - - jak wół on trawą się żywi. Siłę swą ma w biodrach, a moc swą ma w mięśniach brzucha. Ogonem zawija jak cedrem, ścięgna bioder ma silnie związane, jego kości jak rury miedziane, jego nogi jak sztaby żelazne. Gdy rzeka wezbrana, niespieszny, spokojny, choć prąd sięga paszczy." Marcin Luther nie przetłumaczył na język niemiecki hebrajskiej nazwy zwierzęcia behemot, gdyż powyższy opis nie odpowiadał żadnemu ze znanych mu wówczas zwierząt. Silny ogon mógłby wskazywać na krokodyla, ale ten, jako zwierzę wybitnie mięsożerne, nie odpowiada opisowi zawartemu w tym tekście. Inne zwierzę, żyjące przeważnie w wodzie, w dodatku roślinożerne, to hipopotam. Jednak również hipopotam nie jest odpowiednim kandydatem do rozwiązania tej zagadki, gdyż posiada jedynie frędzelkowy ogonek. W ten sposób pozostają tylko owe potężne zwierzęta spokrewnione z dinozaurami, na które ten "list gończy" wyraźnie wskazuje. Księga Joba należy wprawdzie do najstarszych ksiąg biblijnych, ale dokładny czas jej napisania nie jest znany. Z uwagi na zmieniony potopem krajobraz - zupełnie inne góry, rzeki, morza i oceany - posłużenie się w Księdze Joba 40,23 nazwą rzeki Jordan*, wskazuje jednoznacznie na czas po potopie, kiedy zatem dinozaury jeszcze żyły. Zwierzęta te musiały zatem zostać uratowane w arce. Dorosłe zwierzęta zajęłyby w ogromnej arce bardzo dużo miejsca, jest zatem prawdopodobne, że Noe zabrał jedynie małe i młode okazy lub nawet tylko jaja. W okresie po potopie owe zwierzęta nie znalazły już dla siebie korzystnych warunków ekologicznych i klimatycznych, dla jakich kiedyś zostały stworzone. Dlatego też wkrótce wymarły. Takie wyjaśnienie faktu wyginięcia dinozaurów jest bardziej przekonywujące, niż hipotezy, które przedstawia się dzisiaj dla zaprzeczenia biblijnych świadectw.


12. Które argumenty naukowe, zdaniem Pana, przemawiają najbardziej za stworzeniem, a jednocześnie najmocniej przeciw ewolucyjnemu rozwojowi?

Spotykamy się z tak różnorodnymi formami życia, że właściwie nawet jednokomórkowy organizm, przy całej swojej prostocie, jest tak kompleksowo i celowo zbudowany, jak żaden produkt człowieczego ducha twórczego. Dla znaczenia życia i jego pochodzenia istnieją w zasadzie tylko dwie różne możliwości: ewolucja albo stworzenie. Według ewolucji definiuje się życie następująco:
- Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne w Warszawie, Warszawa, czerwiec 1975 r.
"Życie jest czysto materialnym zjawiskiem, które można zatem opisać z punktu widzenia fizyko-chemicznego, i które różni się od materii nieożywionej jedynie kompleksowością." Przedstawiciele niektórych dziedzin naukowych (np. informatyki, biologii, astronomii, paleontologii, geologii, medycyny) wypracowali przeciwko teorii ewolucji bardzo poważne zarzuty. W kontrowersji - stworzenie / ewolucja - pozostaje jednak jeden nierozwiązywalny punkt sporny, który ma swoje przyczyny w różnych podstawach wyjściowych obu poglądów (patrz PS1). Z tej patowej sytuacji znalazłoby się wyjście tylko wtedy, gdyby istniał system, który sam by się orientował na twierdzeniach, wynikających z doświadczeń naukowych, tak ostro sformułowanych, że każdy przykład udowadniający coś przeciwnego musiałby je obalić. Gdy twierdzenie oprze się takiej próbie, zyskuje wtedy znaczenie prawa przyrody i zarazem moc decydującą w ocenie nieznanych jeszcze faktów. W tym sensie doświadczalnie potwierdzone prawo zachowania energii ma w świecie szerokie zastosowanie. Wcześniej nie przeprowadzone przedsięwzięcie lotu na księżyc stało się teraz możliwe tylko dlatego, że można było dokonać potrzebnych obliczeń, przy założeniu istnienia prawa zachowania energii. Podobną wartość mają, wynikające z doświadczenia, twierdzenia dotyczące informacji, gdzie po raz pierwszy uzyskaliśmy możliwość sięgnięcia po wymowną argumentację na płaszczyźnie praw przyrody. Materia i energia są wprawdzie podstawowymi wielkościami przyrody ożywionej, nie są jednak tymi elementami, które jednoznacznie różnia to, co żywe od materii nieożywionej. Centralnym wyróżnikiem wszelkiej materii żywej jest jednak zawarta w niej "informacja" decydująca o przebiegu procesów życiowych (realizacja funkcji życiowych, genetyczna informacja o rozmnażaniu). Przenoszenie informacji odgrywa podstawową rolę we wszystkim, co żywe. Jeżeli zatem owady przenoszą pyłek z roślin, to jest to przede wszystkim proces przenoszenia informacji (informacji genetycznej); zaangażowana w tym procesie materia jest przy tym mało znacząca. Życie nie jest jeszcze w ten sposób opisane, ale jeden z kluczowych czynników został przedstawiony. Człowiek jest bez wątpienia najbardziej kompleksowym systemem przetwarzającym informacje. Jeżeli weźmie się pod uwagę wszystkie procesy informacyjne przebiegające w człowieku, tj. te świadome (mowa, kierowanie wolicjonalnymi procesami motorycznymi) i te nieświadome (sterowanie funkcjami organicznymi, system hormonalny), wówczas okaże się, że człowiek przetwarza codziennie 1024 bitów informacji. Ta astronomicznie wielka liczba przewyższa całkowitą sumę wiedzy ludzkiej, zgromadzoną we wszystkich bibliotekach świata (czyli 1018 bitów informacji), milion razy. Jeżeli zatem próbuje się odpowiedzieć na pytanie o pochodzenie życia z punktu widzenia teorii informacji, trzeba wziąć pod uwagę, przy każdym systemie będącym nośnikiem lub przetwarzającym informację, następujące prawa ustalone w wyniku doświadczenia:
1. Nie istnieje informacja bez kodu.
2. Nie istnieje kod bez udziału wolnej woli w procesie uzgodnienia.
3. Nie istnieje informacja bez nadajnika.
4. Na początku każdego łańcucha informacji występuje duchowy sprawca.
5. Każda informacja posiada swe duchowe źródło; tj.: Istota informacji jest duchowa, w żadnym wypadku materialna.
6. Każda informacja jest aktem woli.
7. Nie istnieje informacja, której by nie można rozpatrywać w pięciu hierarchicznych płaszczyznach:
Statystyka (rozpatruje częstość występowania znaków oraz przesyłania sygnałów),
Syntaktyka (rozpatruje aspekty kodu i reguł budowy zdań),
Semantyka (rozpatruje aspekty znaczenia),
Pragmatyka ( rozpatruje aspekty działania),
Apobetyka (rozpatruje aspekty wyniku i celu).
8. Nie istnieje informacja z przypadku.
W odróżnieniu od teorii ewolucji można zdefiniowiać życie o wiele dokładniej:
Życie = część materialna (aspekty fizyczne i chemiczne) + część niematerialna (informacja ze źródła duchowego).
Wszystkie dotychczasowe koncepcje autonomicznego powstania informacji w materii (np. M. Eigena "Hypercyklus", albo Küppera "darwinistyczna podstawa molekularna") okazały się niezgodne z doświadczeniem. Dlatego też niezrozumiała jest wiara M. Eigena, że kiedyś uda się udokumentować, iż informacja powstaje w procesie czysto materialnym: "Musimy szukać algorytmu, prawa natury, na powstawanie informacji." ("Studium zum Leben", Piper-Verlag, 1987, s.41). Jego założenie: "Informacja powstaje z nie-informacji" (tamże s.55), przeczy wszelkim maksymom praktycznym i dlatego jest nierealne. Wymienione powyżej prawa informatyki nie zostały dotąd obalone w żadnym laboratorium świata, wprost przeciwnie, potwierdzone zostały wielokrotnie w eksperymentach naukowych. Stąd pytanie, czy życie nie powstało właśnie w wyniku aktu stworzenia, jest w pełni uzasadnione. Owo założenie, z punktu widzenia informatyki, że każda informacja - zatem również biologiczna - ma swoje duchowe źródło, wymienione jest zaraz na pierwszych stronach Biblii "Na początku Bóg stworzył..." (Rdz 1,1). Teoria ewolucji próbuje nam wmówić, że informacja w istotach żywych nie musi posiadać nadawcy. To twierdzenie obalane jest w codziennym sprawdzaniu się praw informatyki. Dlatego też właśnie informatyka dostarcza nam dzisiaj najsilniejszych argumentów przemawiających za tym, że życie powstało w wyniku aktu stworzenia.





















Ostatnia aktualizacja strony: 04.06.2016.